08. Obsługa w praktyce
Jak korzysta się z xBloom Studio na co dzień?
Codzienne użytkowanie ekspresu przelewowego xBloom Studio jest bardzo sprawne, a przygotowanie kawy zajmuje około 3 - 4 minuty. Porównując z tradycyjnym parzeniem przelewu jest to dużo szybsza opcja. Żałuję, że nie wiedziałam o istnieniu tego ekspresu jak miałam małe dzieci. Wówczas nawet przygotowanie dripa nawet raz dziennie bywało wyzwaniem.
Dużym plusem jest to, że po zaparzeniu nie ma tutaj wiele sprzątania. Mnie to zachwyca za każdym razem. Wyrzucamy filtr ze zmieloną kawą i właściwie to wszystko.
Po zakończeniu parzenia aplikacja powiadamia o gotowości naparu, więc w czasie pracy urządzenia można zająć się czymś innym.
Były jednak drobiazgi, które potrafiły drażnić. Jednym z nich było wkładanie filtra. Jeśli nie został dobrze osadzony, potrafił się zagiąć podczas przesuwania zaparzacza, a wtedy kawa lądowała poza filtrem, robiąc bałagan i wpuszczając fusy do naczynia. Z czasem dało się wypracować własny sposób. Dociskałam filtr magnetycznym pojemnikiem dozującym. Widziałam, że niektórzy mieli nawet specjalny do tego gadżet.
Warto też wiedzieć, że ekspres ma dedykowane filtry xBloom z płaskim dnem, ale sprawdzą się również inne faliste filtry o średnicy 155 mm, na przykład do Kality czy zaparzaczy Timemore (chociaż mają odrobinę szersze dno, ok 1 mm i mogą się wyginać podczas wkładania). Ważne, żeby miały płaskie dno.
I tutaj dochodzimy do najważniejszej rzeczy: jak xBloom Studio się sprawdza w praktyce? Nasze pierwsze wrażenie było bardzo dobre, ale pierwsze podejście do obsługi już niekoniecznie. xBloom nie jest w 100% intuicyjny. Jego możliwości są szerokie, a logika działania trochę inna niż w klasycznym ekspresie przelewowym. Dlatego na początku trzeba poświęcić chwilę, żeby zrozumieć, jak najlepiej z niego korzystać. Trzeba się nauczyć z niego korzystać. Ale kiedy ten etap minie, wszystko zaczyna mieć sens.
Możemy z nim działać na dwa sposoby. Pierwszy to tryb bardziej "ustaw raz i korzystaj", w którym zapisujemy własne receptury, przypisujemy je do przycisków i później po prostu wsypujemy ziarna, podstawiamy naczynie i uruchamiamy zaparzanie. Drugi to tryb bardziej eksperymentalny, w którym bawimy się aplikacją, ustawieniami młynka, wzorem zalewania, temperaturą i kolejnymi próbami.
Dużym plusem jest to, że urządzenie nie zamyka użytkownika w jednej ścieżce. Można zacząć od wygodnego parzenia z gotowymi ustawieniami, a z czasem przejść do bardziej świadomego budowania własnych receptur. Tak było ze mną, bo z czasem nie wystarczało mi już tylko wciskanie guzika.
W codziennym użytkowaniu na pewno docenicie też to, że xBloom Studio łączy kilka urządzeń w jednym. Nie trzeba sięgać po osobną wagę, osobny młynek i osobny czajnik.
Co ze smakiem kawy? Szczerze... kawa przelewowa w xBloomie jest porównywalna do tej zaparzonej ręcznie. Jeśli ustawimy podstawowe parametry, dobierzemy gramaturę do ilości wody (6/7 g na 100 ml wody), to będziemy mieć doskonały przelew. Młynek mieli równomiernie, strumień wody też jest płynny, odstępy nalewania są równe (wszystko da się ustawić). Nie ma tu miejsca na pomyłkę - ręka się nie zatelepie, ekspres się nie zapatrzy i nie zagada jak to bywa z człowiekiem. Dla mnie jest to doskonała opcja na szybką, smaczną kawę w pracy, gdy nie ma czasu na ręczne parzenie.
Warto jednak pamiętać, że nie jest to ekspres do przygotowywania dużych ilości kawy jednorazowo. Podczas testów parzyłam maksymalnie około 450 ml wody. Przy większej porcji trzeba skorzystać z ustawienia "Other", ponieważ to właśnie tam można przygotować napar z 25 g kawy. W trybie Omni Dripper standardowo maksymalna dawka wynosi 18 g, choć sam młynek jest w stanie jednorazowo zmielić około 25 g ziaren. Daje to pewną swobodę i pozwala eksperymentować z własnymi ustawieniami. W praktyce xBloom Studio najlepiej sprawdza się jako ekspres do przygotowania maksymalnie dwóch filiżanek kawy.